Dyrektorzy szkół podstawowych zgodnie twierdzą, że egzamin tegoroczny egzamin ósmoklasisty odbędzie się w niespotykanym dotąd reżimie sanitarnym. Młodzież musi uważać szczególnie przed wejściem na salę egzaminacyjną. W kolejce obowiązują maseczki, rękawiczki i dwumetrowy odstęp.

Dyrektor Zespołu Szkół w Czernikowie k. Torunia Dariusz Chrobak ma już za sobą tegoroczny egzamin maturalny, więc do reżimu sanitarnego wymuszonego przez pandemię się przyzwyczaił. Teraz w jego placówce, obejmującej m.in. liceum, technikum i podstawówkę, test ósmoklasisty będzie zdawało ok. 60 osób.

"Na szczęście mamy do dyspozycji halę sportową i aulę. Ta druga ma aż 350 miejsc, więc u nas odstępy między uczniami będą wynosiły nawet od trzech do czterech metrów. Nie ma z tym problemu" - powiedział PAP Chrobak.

Nauczyciele poprosili uczniów, żeby przybyli na egzamin nieco wcześniej, bo do szkoły będą wchodzili pojedynczo w dwumetrowych odstępach. Do czasu zajęcia miejsca, każdy musi mieć założoną maseczkę lub przyłbicę i rękawiczki.

"W zależności od części egzaminu potrzebowaliśmy trzy lub cztery komisje, bo ktoś piszę egzamin z języka niemieckiego, a inne osoby mają orzeczoną dysleksję, więc zdają oddzielnie. Z tym jednak także nie było problemu, bo komisję stworzą pedagodzy, psycholodzy, wuefiści, bibliotekarze i nauczyciele z innych szkół" - wyjaśnił dyrektor.

Każdy uczeń przychodzi w tym roku na egzamin z własnym długopisem. Podczas egzaminu z matematyki może mieć też ze sobą linijkę, ale maskotki nie wchodzą w grę.

Trzeba też pamiętać o legitymacji szkolnej, bo to ona pozwala wejść na egzamin.

"W naszej szkole praktycznie nie było osób, które nie skorzystały z możliwości konsultacji z ostatnich tygodniach. Przy połowicznym obłożeniu klas w zasadzie odbywały się niemal normalne lekcje. Powtórka mogła się więc odbyć realnie, a nie tylko deklaratywnie" - przyznał Chrobak.

W podstawówce w Górsku k. Torunia do egzaminu klas ósmych przystąpi ok. 40 dzieci.

"Najpierw chcieliśmy zorganizować ten egzamin w sali gimnastycznej, ale potem stwierdziliśmy, że damy radę zrobić to normalnie w salach. Mamy tylu nauczycieli, że jest to możliwe, a dodatkowo wesprą nas pedagodzy z zewnątrz" - podkreślił dyrektor Dawid Basak.

W jego szkole także nie ma kłopotu z zapewnieniem reżimu sanitarnego. Uczniowie i rodzice już dawno otrzymali wszystkie wytyczne, więc wiedzą, jak się przygotować. Ostatnie tygodnie w warunkach epidemii spowodowały, że szczególnie ważny stał się kontakt szkoły z rodzinami i zaufanie z tym związane, bo wielu uczniów przygotowywało się do egzaminu zdalnie. (PAP)

Autor: Tomasz Więcławski