I stało się. Zespół Williamsa ogłosił, że Robert Kubica będzie kierowcą wyścigowym w sezonie 2019. Upragniony kontrakt 33-letniego Polaka jest możliwy między innymi dzięki spółce PKN Orlen.

- Jestem szczęśliwa, mogąc powiedzieć, że dołączy do nas Robert Kubica - oznajmiła Claire Williams, szefowa zespołu Williamsa, ogłaszając wiadomość, na którą czekały miliony kibiców w Polsce. Dobra nowina automatycznie pojawiła się na oficjalnym koncie brytyjskiego teamu na Twitterze.


- Robert ma talent, o którym wszyscy wiemy, do tego inteligencję w kokpicie oraz inżynieryjne zdolności. Jesteśmy podekscytowani i mamy nadzieję, że bardzo pomoże nam w przyszłym roku - dodała córka słynnego założyciela "stajni" Franka Williamsa, cytowana na Twitterze przez dziennikarkę "Przeglądu Sportowego" Aldonę Marciniak.

Prowadząca zespół dodała, że dla Williamsa to był trudny rok, tym większe nadzieje pokładane są w Robercie. - Bardzo pomógł nam w rozwoju auta i pomoże w kolejnym. Cały czas mnie naciska. Potrafi o godzinie 2 w nocy rozmawiać ze mną na lotnisku o tym, co musimy zrobić - nie kryła swojego uznania dla klasy naszego jedynaka w F1. - Jedna z rzeczy, która zrobiła na mnie wrażenie to fakt, że mimo że nie daliśmy mu auta rok temu, to został z nami jako kierowca rezerwowy. To dużo mówi o jego osobowości. Przyszły sezon to dla nas mowy start. Jestem przekonana, że Robert jest gotowy - dodała Claire Williams.




Po słowach szefowej głos zabrał sam Kubica, którego wypowiedź zamieścił na Twitterze Mikołaj Sokół z Eleven Sports: - Chciałbym podziękować wszystkim za pomoc w ostatnich latach, w bardzo trudnym okresie mojego życia. Coś, co wyglądało na niemal niemożliwe, teraz zaczyna być możliwe i z radością informuję, że wracam na pola startowe w 2019 roku. Dziękuję za tę szansę i nie mogę się doczekać startu w Australii. W zeszłym roku było blisko, ale się nie udało. To i tak był przydatny rok dla mnie - powiedział uśmiechnięty krakowianin.

- To był ciężki sezon, ale jestem gotowy, aby wprowadzić z George'em (Russellem - przyp. red.) zespół tam, gdzie jego miejsce - stwierdził 33-latek. A już jutro, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami i na mocy dotychczasowej umowy, weźmie on udział w testach na torze. Później, już po GP w Abu Zabi, przyjdzie jeszcze czas na testy opon z udziałem Kubicy, a sesje odbędą się w najbliższy wtorek po południu i w środę rano.

Sam Russell już powitał swojego nowego partnera i wyraził podekscytowanie faktem, że razem z Kubicą utworzą duet wyścigowy Williamsa.

Sponsorem Williamsa ma zostać PKN Orlen. Logotypy mają widnieć na bolidzie, strojach Kubicy i całego zespołu oraz w padoku.



Tym samym, po ośmiu latach od czasu dramatycznego wypadku, osiemnastu operacjach i długiej rehabilitacji, niezłomny Kubica po raz drugi w karierze otwiera rozdział startów w najbardziej elitarnej serii wyścigowej na świecie. W tym sezonie krakowianin pełnił obowiązki kierowcy rezerwowego i rozwojowego Williamsa, choć już przed rokiem był o włos, by wrócić do F1, ale na ostatniej prostej zespół postawił na Rosjanina Siergieja Sirotkina.

Od kilku dni trwało gorączkowe oczekiwanie na decyzję zespołu Williamsa, aż w końcu stało się jasne, że schłodzone szampany należy przygotować na czwartek. To właśnie dzisiaj w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, przy okazji kończącego bieżący sezon niedzielnego wyścigu o Grand Prix Abu Zabi, odbyła się konferencja, na której nobliwy zespół w stawce odkrył drugą niewiadomą. Wcześniej już bowiem najsłabsza ekipa w tegorocznej stawce konstruktorów ogłosiła, że jeden z dwóch bolidów w nowym sezonie będzie należał do 20-letniego George’a Russella, który zastąpił swojego rówieśnika Lance’a Strolla.

Powrót Kubicy za kierownicę F1, w tak spektakularnych okolicznościach, odtrąbiły media na całym świecie, jako że Formuła 1 cieszy się globalną popularnością. Wyścigi Grand Prix odbywają się w 21 krajach, są transmitowane przez 200 stacji i oglądane przez 2 miliardy telewidzów.



Kariera wybitnie utalentowanego Kubicy, a początkowo także życie, zawisło na włosku w 2011 po koszmarnym wypadku na trasie odcinka specjalnego rajdu Ronde di Andora we Włoszech. Polak uderzył w barierkę ochronną, która przebiła samochód i pokiereszowała mu prawą rękę, a sportowiec został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Stan był bardzo poważny, jednocześnie istniało niebezpieczeństwo amputacji, ale lekarze dokonali cudów. A razem z nimi Kubica, który wbrew logice i rozsądkowi, mimo nadal trwających ograniczeń fizycznych, nigdy nie porzucił marzeń o powrocie za kierownicę najbardziej elitarnej jednomiejscówki na świecie. I, jak to miało miejsce już wtedy, gdy dostał się do samochodowej elity z nazywanej "motoryzacyjną pustynią" Polski, znów dopiął swego.

Robert Kubica, czym wczoraj zachwycał się najpopularniejszy włoski dziennik sportowy "La Gazzetta dello Sport", potrafił na nowo wymyślić sposób jazdy bolidem F1. Zmniejszona sprawność prawego ramienia, a w związku z tym ograniczenia w ruchomości nadgarstka, początkowo wydawały się przeszkodą nie do pokonania w ciasnym kokpicie, ale Kubica nie po raz pierwszy wszystkich zadziwił.

- Dowiedziałem się, że największe ograniczenia są w naszej głowie, a jeśli sobie z nimi poradzimy, to nic nie jest niemożliwe - powiedział 33-latek, bardzo boleśnie doświadczony przez los. A podczas konferencji prasowej dodał: - To historia, w którą mało kto by uwierzył. Wierzyłem ja i ludzie dookoła mnie, za co chcę im podziękować. To pokazuje, że nic nie jest niemożliwe.

Krakowianin zadebiutował w Formule 1 w barwach zespołu BMW-Sauber 6 sierpnia 2006 roku na torze Hungaroring w Budapeszcie. W debiutanckim sezonie po raz pierwszy stanął na podium, zajmując 3. miejsce w Grand Prix Włoch. Pierwsze i, jak na razie, jedyne zwycięstwo w karierze świętował w 2008 roku w Montrealu, kończąc sezon w klasyfikacji generalnej na czwartym miejscu. Na podium stanął łącznie 12 razy w 76 wyścigach, z czego dziewięć razy w barwach BMW-Sauber, a trzy razy bolidem Renault. Po raz ostatni wystartował 29 sierpnia 2010 roku w Belgii.

Pierwszy wyścig przyszłego sezonu Formuły 1 odbędzie się tradycyjnie w połowie marca na torze Albert Park w Melbourne (17 marca, Grand Prix Australii). W planach na rok 2019 jest 21 wyścigów Grand Prix. Sezon zakończy się 1 grudnia rywalizacją o Grand Prix Abu Zabi.