Do samorządów w 2020 roku trafi więcej pieniędzy z subwencji oświatowej. Jednak przy takim spadku liczby uczniów, to tylko kropla w morzu potrzeb. Wiele samorządów obcina inwestycje, by w ogóle złożyć budżet. Nic dziwnego, że strona samorządowa po raz kolejny apeluje o spotkanie z premierem i ministrem finansów w sprawie finansowania oświaty.

Jak podaje PAP, w ubiegłym tygodniu samorządy otrzymały wstępną informację o wysokości subwencji oświatowej, którą mają otrzymać w 2020 roku. W skali całego kraju do gmin trafi o 1,4 proc. więcej niż w tym roku (przy spadku liczby uczniów o 5,9 proc.), a do powiatów o 14,8 proc. więcej (przy wzroście liczby uczniów o 9,2 proc.).

Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast podkreślają, że jest to tylko "kropla w morzu potrzeb". W wielu przypadkach wzrost subwencji nie pokrywa nawet kosztów podwyżki dla nauczycieli. Do tego dochodzi podwyżka płacy minimalnej. Wielu samorządowców zrzeszonych w różnego rodzaju organizacjach pyta, skąd gminy i miasta mają sfinalizować podwyżkę minimalnego wynagrodzenia plus pochodne.

Jednostki samorządu terytorialnego zaznaczają, że rok 2020 będzie rokiem finansowej katastrofy. Wiele gmin nie będzie stać na wkład własny do projektów unijnych, a jest to czas do przygotowania się do nowej perspektywy unijnej.

Apelują o spotkanie
Samorządy zrzeszone w Związku Miast Polskich zaapelowały do premiera i ministra finansów o spotkanie w sprawie finansowania oświaty. Po otrzymaniu informacji o planowanej subwencji oświatowej, wszystkie samorządy, niezależnie czy to małe gminy czy duże ośrodki miejskie, przekonały się, że kolejny rok z rzędu będą musiały jeszcze więcej dopłacać do oświaty.

Różnica między środkami otrzymywanymi z budżetu państwa, a wydatkami samorządów stale rośnie. W 2018 roku wynosiła już 54 proc., gdzie trzy lata wcześniej (przed reformą oświaty) wyniosła 42,5 proc.

To odbija się nie tylko na prowadzonych przez samorząd inwestycjach, takich jak remonty dróg, ale także na jakości edukacji w danych samorządach. Większość gmin zaraz stanie przed ścianą, bo zabraknie na zajęcia wyrównawcze, czy pracę ze zdolnymi uczniami.