361 lat temu, 25 września 1655 roku rozpoczęło się oblężenie Krakowa przez Szwedów, które było częścią działań wojennych w czasie potopu szwedzkiego. Oblężenie trwało do 13 października 1655 roku, a kapitulacja została formalnie podpisana 17 października.

W Krakowie wraz z oddziałami pułkownika Fromholda Wolffa pozostało wtedy 2200 żołnierzy wojsk regularnych pod dowództwem kasztelana kijowskiego Stefana Czarnieckiego. Żołnierzy wspomagało 2300 mieszczan krakowskich i studentów. Obrońcy mieli do dyspozycji 160 dział.

Czarniecki postanowił przygotować miasto do obrony (król zalecił mu optymistycznie utrzymanie miasta przez 2-3 tygodnie) i rozkazał spalić przedmieścia – KleparzBiskupie i Garbary – aby odebrać osłonę szwedzkim natarciom. Wojsko i piechotę miejską rozmieścił wzdłuż murów. Przed miastem obrońcy usypali wały ziemne i inne obiekty fortyfikacyjne.

25 września Szwedzi zaatakowali Kazimierz i po zdobyciu go, splądrowali. Szwedzi wdarli się nawet do Bramy Grodzkiej, jednak silny kontratak przeprowadzony przez Czarnieckiego zmusił ich do odwrotu i uniemożliwił zajęcie miasta z marszu. Jednocześnie z atakiem na Kazimierz prowadzone było bombardowanie miasta.


Plan oblężenia Krakowa w 1655

Ponieważ natarcie na miasto się nie powiodło, Karol X Gustaw, który miał przy sobie 13-14 tys. żołnierzy i kilkadziesiąt dział, zmuszony był przystąpić do regularnego oblężenia i rozpoczął ostrzał artyleryjski. Oblężenie Krakowa król powierzył Arvidowi Wittenbergowi, zostawiając mu 8000 żołnierzy, a sam z resztą sił wyprawił się przeciw wojskom koronnym i pokonał je 3 października pod Wojniczem. Informacja o klęsce, która niweczyła jakiekolwiek marzenia o odsieczy, dotarła do obrońców Krakowa wraz z kolejnymi żądaniami kapitulacji. Pozostałe nieliczne oddziały koronne, które znajdowały się w okolicach Krakowa, nie przejawiały ochoty do walki ze Szwedami. Obrońcy miasta jednak kontynuowali walkę, wytrzymując bombardowanie artyleryjskie i odpierając kolejne ataki. Karol Gustaw wrócił pod Kraków 6 października i gdy lustrował mury miejskie oraz doglądał prac oblężniczych, o mało nie przypłacił swej brawury życiem, gdy zbliżył się do Bramy Floriańskiej, skąd został ostrzelany. Skończyło się jedynie na tym, że ubito konia królewskiego, a sam król wyszedł z przygody cało. Także dowódca obrońców Stefan Czarniecki często narażał się osobiście, chcąc swym przykładem zagrzewać żołnierzy do walki i został nawet raniony pociskiem muszkietowym w policzek. Nawet po tym wypadku nie zrezygnował z regularnego objeżdżania wałów.

Czarniecki starał się grać na zwłokę jednak zdając sobie sprawę ze słabych nastrojów wśród wojska i mieszkańców świadomych braku szans na odsiecz, podjął 12 października rozmowy kapitulacyjne. Ciekawostką jest fakt, że najbardziej przeciwni kapitulacji byli profesorowie Uniwersytetu Krakowskiego. Czarniecki jednak zdawał sobie sprawę, że w danej sytuacji dalszy opór może doprowadzić do zniszczenia i wygłodzenia miasta – postanowił więc oszczędzić i miasto, i te oddziały wojsk regularnych, które miał ze sobą. Z tego powodu zdecydował się 13 października na poddanie miasta. 17 października podpisano ze Szwedami umowę złożoną z 11 punktów gwarantującą wolność religii katolickiej, bezpieczeństwo osobiste i majątkowe dla Kościoła, urzędników, szlachty i mieszczan, zachowanie dotychczasowych przywilejów miasta i Akademii Krakowskiej, wzajemną wymianę jeńców. Załodze wojskowej oraz urzędnikom i dworzanom Jana Kazimierza umożliwiono wymarsz z miasta. Na podstawie zawartej umowy oddziały polskie biorące udział w obronie Krakowa otrzymały leże zimowe w okolicach Oświęcimia, Zatoru, Sławkowa, Będzina, Siewierza i Koziegłów. Siły te miały zachować neutralność do 18 listopada i po tym terminie miały zdecydować, czy wrócić pod komendę Jana Kazimierza, czy też poddać się Karolowi Gustawowi.

Czarniecki, 19 października, po przeprowadzeniu na Rynku przeglądu wojska wymaszerował z miasta na czele 1800 żołnierzy i 12 dział. Został przyjęty przez szwedzkiego króla w obozie na wydanej na swoją cześć uczcie. Karol Gustaw jako urodzony żołnierz szanował męstwo przeciwnika.

Kraków został obsadzony 2,5 tysiącami piechoty i 500 rajtarami. Król wjechał do miasta po południu i po przywitaniu przez radę miejską udał się na Wawel gdzie postanowił zobaczyć kościół katedralny. Oprowadzał go po nim Szymon Starowolski.

Niemal natychmiast miasto i kościoły obłożono ogromną kontrybucją, m.in. z katedry zabrano wszystkie naczynia liturgiczne. Zdarty z Krakowa łup wart był podobno 5 milionów złotych.