Media doniosły o drugim przypadku na świecie całkowitego wyleczenia wirusa HIV. Pacjent z Londynu już ponad 18 miesięcy żyje i dobrze się czuje mimo, że nie stosuje już leków antyretrowirusowych, choć 2003 r. został zarażony wirusem HIV.

Obecnie jest w stanie remisji choroby. Zdarzyło się po raz pierwszy od 2008 roku, kiedy w Berlinie potwierdzono, że udało się zwalczyć wirusa u chorego na białaczkę po przeszczepie szpiku kostnego. Nowa terapia daje nadzieję na przełom w leczeniu prawie 40 mln nosicieli wirusa HIV na świecie.

Obecnie osoby zarażone wirusem HIV są leczone zachowawczo przez przyjmowanie do końca życia tzw. leków antyretrowirusowych, które opóźniają rozwój wirusa. Wkrótce jednak może się to zmienić. Już po raz drugi u pacjentów po przeszczepach komórek macierzystych od dawców z rzadką mutacją genetyczną (CCR5-delta 32) udało się zahamować aktywność HIV. Dlatego lekarze są pełni wiary w to, że nastąpi znaczący postęp w walce z tym wirusem.

Na łamach prestiżowego pisma „Nature” został opisany drugi na świecie przypadek powstrzymania wirusa HIV u osoby zarażonej. Naukowcy uważają, że potwierdza to, że poprzednia, podobna sytuacja, która miała miejsce w przeszłości, nie była przypadkiem. Choć nowym sposobem nie będzie można pomóc wszystkim zarażonym, to jednak otwiera drzwi do poszukiwania dalszych, zupełnie nowych kuracji genetycznych, dzięki którym można jeszcze skuteczniej zapanować nad wirusem HIV.

Chory z Londynu zaraził się wirusem HIV w 2003 roku, a od 2012 roku rozpoczął leczenie antyretrowirusowe, kiedy to stwierdzono u niego ziarnicę złośliwą (tzw. chłoniak Hodgkina). W 2016 roku konieczny okazał się w jego przypadku przeszczep szpiku kostnego. Udało się znaleźć dawcę z rzadką mutacją genetyczną, która wykazuje odporność na wirusa HIV. Transplantacja komórek macierzystych doprowadziła zarówno do zahamowania rozwoju nowotworu, jak i do remisji HIV. Po przeszczepie przez 16 miesięcy pacjent z Londynu przyjmował leki antyretrowirusowe. Kiedy zalecono mu, żeby przestał je zażywać, okazało się, że objawy HIV nie powróciły. Już od ponad 18 miesięcy mężczyzna znajduje się w stanie remisji choroby.

Ten niezwykły przypadek z Wielkiej Brytanii analizowali badacze z University College London, Imperial College London, Cambridge i Oxford University i przypomnieli że taka  sytuacja zdarzyła się w historii medycyny po raz drugi.
W 2008 roku w Berlinie osiągnięto taki sam efekt u pacjenta po przeszczepie szpiku kostnego d dawcy z naturalną odpornością na wirusa HIV. Pierwszą osobą na świecie, która wygrała z HIV/AIDS był  Timoty Brown, który chorował na białaczkę, przeszedł radioterapię i dwukrotną transplantację szpiku.

Na łamach „Nature” prof. Ravinda Gupta tłumaczył to tak: „Osiągając remisję u drugiej osoby stosującej podobne leczenie, wykazaliśmy, że pacjent z Berlina nie był anomalią i że tak naprawdę ta metoda wyeliminowała HIV w obu przypadkach”.
Natomiast prof. Eduardo Olavarria z Imperial College London wyjaśniał, że sukces przeszczepu wybranych komórek macierzystych pozwala mieć nadzieję, że niebawem zostaną opracowane nowe metody walki z wirusem HIV. Badacz podkreśla jednak, że takiego leczenia nie będzie można zastosować wobec wszystkich zarażonych, ze względu na toksyczność chemioterapii, która w tych konkretnych przypadkach była konieczna do leczenia chłoniaka.

Garstka ludzi na świecie rodzi się z bardzo rzadką mutacją genetyczną, która sprawia, że są odporni na wirusa HIV. Chodzi o dwie zmutowane kopie tzw. receptora CCR5, dzięki którym wirus HIV nie jest w stanie przeniknąć do komórek w zaatakowanym przez wirusa organizmu. Taki rezerwuar komórek może pozostawać w ciele w stanie spoczynku przez wiele lat. Pacjent z Londynu otrzymał komórki macierzyste od dawcy z właśnie taką mutacją. Zdaniem naukowców efekty, jakie dzięki temu osiągnięto, dają nadzieję na to, by za pomocą terapii genowej można było ukierunkować receptor CCR5 u osób zarażonych HIV w taki sposób, by powstrzymać rozwój wirusa.

Jak tłumaczy prof. Graham Cooke z Imperial College London, mówienie o możliwości całkowitego wyleczenia wirusa HIV jest jednak dalece przedwczesne: - Jeśli uda się nam zrozumieć, dlaczego taki mechanizm sprawdza tylko się u niektórych pacjentów, będziemy bliżej osiągnięcia ostatecznego celu, jakim jest leczenie wirusa HIV – powiedział. Na razie podobne zabiegi u innych zarażonych byłoby  jeszcze zbyt ryzykowne.

Naukowcy nie mają wątpliwości, że konieczne są dalsze badania kontrolne, które ewentualnie potwierdzą, czy wirus HIV nie stanie się aktywny w przyszłości u wyleczonych potencjalnie z niego osób. Uczeni wierzą jednak, że to, co udało się dotychczas osiągnąć w przypadku pacjentów z Londynu i Berlina, da pole do poszukiwania nowych metod leczenia wirusa HIV, a także przedłuży długość życia osób, które już są zarażone.