Upoważnionymi do udzielania informacji, na temat zwolnienia z odbywania kary przestępcy, są dyrektorzy placówek więziennych oraz sędziowie. Pokrzywdzeni coraz częściej korzystają z uprawnień wynikających z kodeksu karnego, który na specjalny wniosek pozwala dowiedzieć się, kiedy ich oprawca wychodzi na wolność.

Statystyki dotyczące polskiego więziennictwa, na pewno nie są zadowalające. Na chwilę obecną w aresztach śledczych oraz więzieniach karę odbywa ponad 71 tysięcy więźniów. Osób skazanych na dożywocie jest około 350. Natomiast średni okres spędzany za kratkami wynosi niecałe 5 lat. Rośnie liczba przestępców łamiących prawo gospodarcze, natomiast maleje ilość wyroków zapadających w sprawie gwałtów oraz morderstw. Przedterminowe zwolnienia lub nawet przepustki wywołują w ofiarach dreszcz niepokoju. Wolą wiedzieć, kiedy ich oprawca znowu znajdzie się na wolności. W tym celu mogą złożyć odpowiedni wniosek, jaki przysługuje im z racji przepisów zawartych w kodeksie karnym wykonawczym.

Mniej więcej 20 procent spraw kończy się złożeniem właśnie takiego wniosku. Wniosek przyjęty przez sędziego na podstawie artykułu 168a kodeksu karnego, zobowiązuje dyrektora więzienia lub sędziego penitencjarnego do natychmiastowego powiadomienia pokrzywdzonego o opuszczeniu przez skazanego zakładu karnego z dowolnego powodu. Do nich zalicza się warunkowe zwolnienie, przepustka, lub przerwę w wypełnianiu swojego wyroku.

Prawie połowa, bo 47 procent skazanych znajduje się w zamkniętych zakładach karnych. Oznacza to, że mają nad sobą zdecydowanie większy rygor, jednocześnie zapewniający większe bezpieczeństwo światu zewnętrznemu. Zaskoczeniem na pewno jest, że nie dominują wnioski w sprawach naprawdę istotnych, takich jak zabójstwa i gwałty. Sędziowie przyznają, że często dotyczą one spraw zdecydowanie mniejszej wagi. Widoczna jest duża zależność pomiędzy postawą pokrzywdzonego, jak i również zagrożeniem, jakie teoretycznie dalej stanowi skazany.

Niektóre wnioski mają bardzo racjonalną podstawę. Na przykład w sprawie gwałtów nastoletnich ofiar, by nie przechodzić psychicznej traumy po raz drugi i nie czuć zagrożenia, takie osoby chcą się na czas przepustki odizolować od miejsca zamieszkania, szczególnie jeśli oprawca pochodził z jednego miasta lub nawet tego samego osiedla co ofiara.

Niepoczytalność „przestępcy” jest równie niebezpieczna dla ofiary, jak gdyby dokonał swego czynu z pełną premedytacją. Jednak jak na razie osoby w wyniku wyroku sądu, które zostały zamknięte w zamkniętych zakładach psychiatrycznych, mogą opuścić placówkę, bez wtajemniczania o tym fakcie ofiary. W takich sprawach wnioski na podstawie artykułu 168 kodeksu karnego wykonawczego, po prostu nie obowiązują.

W kwietniu bieżącego roku, mają wejść zmiany likwidujące dyskryminację osób będących ofiarami osób niepoczytalnych. Projekt wychodzi z inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości i czeka już tylko na zatwierdzenie przez Sejm.

W porównaniu do przebywających w zakładach karnych oraz aresztach śledczych 71 tys. skazanych, aż 2 tysiące osób otrzymało od sądu wyrok kierujący na przymusowe leczenie w placówkach psychiatrycznych. To nie czyni ich bardziej bezpiecznymi po odbyciu „wyroku”, a właściwie leczenia. Wręcz istnieje bardzo duże zagrożenie, że dopuszczą się złamania prawa ponownie.

Na szczęście wszystko idzie w tym kierunku, by poszkodowani w wyniku działań osób chorych psychicznie wiedzieli, kiedy opuszczą one zakład zamknięty.